Stanęłam przed Wojtkiem bez ruchu. Mój mózg przesłał już informacje co mam powiedzieć do ust, te jednak nadal były zamknięte i nic nie mówiły. Boję się, moje myśli uciekają. On się odwraca, co mam robić? Nie mogę uciec, wyśmieją mnie. Za mną czeka Julka, mam poważną minę i nie chce żebym uciekła. Zbieram się na odwagę, powoli otwieram usta i wypowiadam słowa następujące...
- Wojtek! Co ty... Tutaj nie dokończyłam zdania. Czułam jak palę się ze wstydu. Wojtek stoi prze de mną i patrzy się w moje piwne oczy, a ja w jego błękitne. Moja sympatia do Wojtka urosła w tym momencie chyba z 50 %. Nie wiem co mam robić, próbuje się jakoś wykręcić z tej nieprzyjemnej sytuacji. Czuję, że to już za późno. Zostałam skończona...
Po kilku sekundach milczenia z ust Wojtka wydobyły się pierwsze słowa naszego dialogu. Odwróciła się na dosłownie sekundę do Juli. Jej mina mówiła coś takiego " Nie poddawaj się! Postaw na swoim Olka! ". Przemówiła do mnie. Nagle odezwał się Wojtek:
- Jej, Ola co się stało?
- Heh, to raczej co tobie się stało?
- Nie rozumiem. O co ci chodzi?
- O te twoje głupie żarty z liścikami, o to mi chodzi!
- Jakie liściki?!
- Te co wrzuciłeś dzisiaj mi do skrzynki pocztowej!
- Jak je mogłem wrzucić, jak po grypie byłam dzisiaj pierwszy raz w szkole?
Tutaj zamarłam. Teraz wiedziałam, że to nie on. Jaka ja byłam głupia! Jak mogłam go o to oskarżyć?! Czuje się podle...
Łzy zaczęła mi się wylewać z oczu. Uciekłam. I tak wyszłam na tępą idiotkę. Poprosiłam Julkę, żeby poszła do domu. Powiedziała jedynie " rozumiem ". Umówiłyśmy się na rano na przystanku. Julka poszła do domu, a ja uciekłam gdzie pieprz rośnie. Czułam się bardzo upokorzona. Nie zauważyłam, że za mną pobiegł Wojtek. Po kilku sekundach mojej ucieczki usłyszałam " Olka! Olka! ". Obejrzałam się za siebie i taka byłam nieostrożna, że nie zobaczyłam wielkiego przepaści prze de mną. Osiedle na którym mieszkam mieści się na bardzo wysokim wzgórzu. Na dole jest centrum Lublina. Wracając do tematu, byłam tak nie ostrożna, że spadłam z tego wzgórza. Na moje szczęście spadłam na trochę miejsce wzgórze. Obok mnie przejeżdżały samochodu osobowe. Nikt się nie zatrzymał i mi nie pomógł. Powoli zamykały mi się oczu, czułam, że to już koniec.
Wojtek dopiero po kilku chwilach zorientował się, że jakiś człowiek leży na wzgórzu. Wkurzony pobiegł maleńką dróżką prowadzącą na małe wzgórze. Gdy zobaczył tam mnie, prawię całą we krwi, zaczął płakać. Po chylił się na de mną i już chciał mnie chyba pocałować. Pochylił się mocniej i zaczął mnie całować. Coraz namiętniej, czułam, że ktoś jest blisko mnie, czułam, że jestem bezpieczna. Wojtek przestał mnie całować. Ja delikatnie zaczęłam otwierać oczy. Widziałam wszystko rozmazane. Ledwo, ale jakoś zaczęłam rozmowę z Wojtkiem:
- Wojtek, zadzwoń po pogotowie!
- A! Już, już dzwonię! Wytrzymaj, Olka nie rób mi tego...
Pogotowie przyjechało po 15 minutach. Zabrali mnie do ambulansu. Wojtek pojechał ze mną. Po kilku minutowej reanimacji, odzyskałam przytomność. Okazało się, że mam złamaną rękę i muszę zostać tu 2 dni. Lekarz, powiedział że moi rodzice będą tu za 1,5 godziny. Wolny czas mogłam podzielić z Wojtkiem.
- Dziękuję, że mnie uratowałeś - zaczęłam rozmowę.
- Nie dziękuj.
- Wojtek, jak byliśmy na wzgórzu to ty mnie pocałowałeś?
- Ja? Nie, nie! Musiało ci się coś przyśnić, jesteśmy tylko przyjaciółmi. - odparł śmiejąc się.
- No cóż ...
- A...? Podobało ci się to we śnie?
- Heh, tak trochę...
Wojtek uśmiechnął się, a ja razem z nim.
- Wojtek, przytulisz mnie?
- Ym.. Spoko!
Wojtek mnie namiętnie przytulił. Czułam się jak w niebie. Teraz wiem, że się w nim zakochałam. Teraz to czuję! Wiem, że Wojtek kłamał z tym pocałunkiem. Też bym tak zrobiła. Ale zrobił to, pocałował mnie! Czuję się jak w niebie!
Te 1,5 godziny szybko minęły i Wojtek musiał już iść. Pożegnałam z nim się, dając mu symboliczny całus w policzek. Powiedziałam Dziękuje i wyszedł. Kurcze! Tęsknię za nim! Nie wiem jak przeżyję tę noc bez niego...
niedziela, 3 marca 2013
piątek, 1 marca 2013
Forever Love - Część 2 Rozdział 1
Po tym krótkim dialogu z Wojtkiem coś mnie jakby dźgało w brzuchu. Jakieś dziwne uczucie, jakiś znak. Przez całą drogę do domu rozmyślałam co to może oznaczać. Czuję, że w moim życiu coś się może wydarzyć...
[..]
Po kilku minutach byłam już pod domem. Jak zawsze sprawdziłam skrzynkę na listy. Ku mojemu zdziwieniu w skrzynce było około 7 listów i wszystkie pod te same nazwisko... Pod moje! O jejku kto to mógł napisać? Kto?
Z ciekawością otwierałam każdy list a szczątki po nim wyrzucałam na świeżo skoszoną trawę. Żaden z listów nie był podpisany, ale za to na każdym z nich było napisane:
" Nigdy tego nie zrozumiesz, że Wojtek nie jest dla ciebie. Może Ty coś do niego czujesz, ale on do ciebie nie. Zostaw go w spokoju. Zostaw. Wojtek nie zasługuje na taką jak ty. Jeżeli jeszcze raz zobaczę, że go podrywasz policzymy się inaczej! Masz nie wyrzucać tego listu! I pamiętaj... Wojtek nie zasługuje na ciebie ".
Bardzo przestraszyłam się tego oto listu. Czy ta osoba mi próbuje grozić? Muszę się jak najszybciej dowiedzieć kto to jest! - pomyślałam w myślach. Gdy skończyłam tak rozmyślać weszłam do domu, rzuciłam swoje menele gdzie popadnie i powędrowałam na górę do mojego pokoju. Odpaliłam laptopa i weszłam na Facebooka zobaczyć czy Jula jest aktywna. Dzięki Bogu była... zaczęłam z nia interesującą rozmowę:
- Hej Jula możesz gadać? - spytałam
- Spoko i tak nie nam nic do roboty, nawijaj.
- Ktoś mi grozi! Nie wiem kto to jest! Pomóż mi!
- Ktoś ci grozi? Ale, ale... w jaki sposób?
- O Wojtka!
- O Wojtka? A niby dlaczego?
- Ktoś wie, że on mi się podoba!
- Ojej :( Wiesz wpadnę do ciebie, zaraz będę. Pa!
- Pa! - zakończyłam rozmowę.
Z niecierpliwością czekałam na Julkę. Chciałam jej się ze wszystkiego zwierzyć. Musiał być ktoś na tej planecie, który mnie rozumie... Skąd ten ktoś kto pisał ten list wie, że zakochałam się w Wojtku? Jedyną osobą, która to wie jest Julka... Co? Julka by mi tego na pewno nie zrobiła!
Po chwili do domu moich drzwi zapukała Jula. Zeszłam na dół aby jej otworzyć.
- Mamo, ja i Jula idziemy na górę! - krzyknęłam do mamy.
- Dobrze, zrobić coś Wam do picia? - spytała się matka.
- Okej zrób nam jakiegoś soku.
- Dobrze!
Po krótkiej rozmowie z matką weszłyśmy do mojego pokoju. Po grobowej ciszy Julka nareszcie spytała:
- A ktoś jeszcze oprócz mnie wiedział, że Wojtek Ci się podoba?
- What? Nikt!!!
- Okej, ale po co te nerwy?
- Sorki Jula, ale po prostu jestem tak wkurzona, że nie wiem! Skąd ten ktoś wie w ogóle, gdzie mieszkam itp.?
- Nie wiem, a wiesz, że to może być....
Julka przerwałam, ponieważ weszła moja mama i zaczęła kolejną rozmowę:
- Dzieciaki o czym rozmawiacie? - spytała odkładając szklanki na komodę.
- A tam o niczym, możesz nas zostawić? Wiesz, to takie babsko-szkolne sprawy, rozumiesz? - odpowiedziałam.
- O! Jak szkolne sprawy to zostawię oczywiście.
I wyszła z pokoju. Spytałam się Julki co chciała powiedzieć, a nie dokończyła. Julka cała zaczerwieniała. I nagle z jej małych ust wydobyły się słowa..
- To mógł być Wojtek!
- Wojtek? Haha! Jesteś śmieszna..
- Seryjnie! Mówię ci! Może sprawdzić czy się w nim bujasz przypadkiem!
- E ty no masz racje. Może tak być! Chodź szybko! Wiem, gdzie można go znaleźć!
- Gdzie?
- Na boisku!
Szybkim pędem wyruszyłyśmy na boisko. Moja mama nawet nie zdążyła się spytać gdzie idziemy. Boisko było nie daleko więc po kilku minutach byłyśmy na miejscu. Na boisku od kosza grał Wojtek z Bartkiem. Z początku nie wiedziałam co powiedzieć. Ale zebrałam się na odwagę i wprost w jego niebieskie oczy spytałam...
[..]
Po kilku minutach byłam już pod domem. Jak zawsze sprawdziłam skrzynkę na listy. Ku mojemu zdziwieniu w skrzynce było około 7 listów i wszystkie pod te same nazwisko... Pod moje! O jejku kto to mógł napisać? Kto?
Z ciekawością otwierałam każdy list a szczątki po nim wyrzucałam na świeżo skoszoną trawę. Żaden z listów nie był podpisany, ale za to na każdym z nich było napisane:
" Nigdy tego nie zrozumiesz, że Wojtek nie jest dla ciebie. Może Ty coś do niego czujesz, ale on do ciebie nie. Zostaw go w spokoju. Zostaw. Wojtek nie zasługuje na taką jak ty. Jeżeli jeszcze raz zobaczę, że go podrywasz policzymy się inaczej! Masz nie wyrzucać tego listu! I pamiętaj... Wojtek nie zasługuje na ciebie ".
Bardzo przestraszyłam się tego oto listu. Czy ta osoba mi próbuje grozić? Muszę się jak najszybciej dowiedzieć kto to jest! - pomyślałam w myślach. Gdy skończyłam tak rozmyślać weszłam do domu, rzuciłam swoje menele gdzie popadnie i powędrowałam na górę do mojego pokoju. Odpaliłam laptopa i weszłam na Facebooka zobaczyć czy Jula jest aktywna. Dzięki Bogu była... zaczęłam z nia interesującą rozmowę:
- Hej Jula możesz gadać? - spytałam
- Spoko i tak nie nam nic do roboty, nawijaj.
- Ktoś mi grozi! Nie wiem kto to jest! Pomóż mi!
- Ktoś ci grozi? Ale, ale... w jaki sposób?
- O Wojtka!
- O Wojtka? A niby dlaczego?
- Ktoś wie, że on mi się podoba!
- Ojej :( Wiesz wpadnę do ciebie, zaraz będę. Pa!
- Pa! - zakończyłam rozmowę.
Z niecierpliwością czekałam na Julkę. Chciałam jej się ze wszystkiego zwierzyć. Musiał być ktoś na tej planecie, który mnie rozumie... Skąd ten ktoś kto pisał ten list wie, że zakochałam się w Wojtku? Jedyną osobą, która to wie jest Julka... Co? Julka by mi tego na pewno nie zrobiła!
Po chwili do domu moich drzwi zapukała Jula. Zeszłam na dół aby jej otworzyć.
- Mamo, ja i Jula idziemy na górę! - krzyknęłam do mamy.
- Dobrze, zrobić coś Wam do picia? - spytała się matka.
- Okej zrób nam jakiegoś soku.
- Dobrze!
Po krótkiej rozmowie z matką weszłyśmy do mojego pokoju. Po grobowej ciszy Julka nareszcie spytała:
- A ktoś jeszcze oprócz mnie wiedział, że Wojtek Ci się podoba?
- What? Nikt!!!
- Okej, ale po co te nerwy?
- Sorki Jula, ale po prostu jestem tak wkurzona, że nie wiem! Skąd ten ktoś wie w ogóle, gdzie mieszkam itp.?
- Nie wiem, a wiesz, że to może być....
Julka przerwałam, ponieważ weszła moja mama i zaczęła kolejną rozmowę:
- Dzieciaki o czym rozmawiacie? - spytała odkładając szklanki na komodę.
- A tam o niczym, możesz nas zostawić? Wiesz, to takie babsko-szkolne sprawy, rozumiesz? - odpowiedziałam.
- O! Jak szkolne sprawy to zostawię oczywiście.
I wyszła z pokoju. Spytałam się Julki co chciała powiedzieć, a nie dokończyła. Julka cała zaczerwieniała. I nagle z jej małych ust wydobyły się słowa..
- To mógł być Wojtek!
- Wojtek? Haha! Jesteś śmieszna..
- Seryjnie! Mówię ci! Może sprawdzić czy się w nim bujasz przypadkiem!
- E ty no masz racje. Może tak być! Chodź szybko! Wiem, gdzie można go znaleźć!
- Gdzie?
- Na boisku!
Szybkim pędem wyruszyłyśmy na boisko. Moja mama nawet nie zdążyła się spytać gdzie idziemy. Boisko było nie daleko więc po kilku minutach byłyśmy na miejscu. Na boisku od kosza grał Wojtek z Bartkiem. Z początku nie wiedziałam co powiedzieć. Ale zebrałam się na odwagę i wprost w jego niebieskie oczy spytałam...
Forever Love - Część 1 Rozdział 1
Znowu musiałam wstać z tego głupiego łóżka! Dlaczego nie można by było zaczynać lekcje o na przykład 10 albo 11? A tak to biedny człowiek się wyspać nie może! Tak na marginesie to nazywam się Olka. Pochodzę z bardzo bogatej rodziny, ale nie jestem samolubna. Moi rodzice mają firmę produkującą kosmetyki dla słynnych gwiazd takich jak Sylwia Grzeszczak. Od lat mieszkam w Lublinie - to tutaj się wszystko zaczęło. Urodziłam się tu, poznałam przyjaciół i mieszkam. Moim ulubionym zajęciem jest rysowanie zwierząt. Bardzo kocham zwierzęta, ale nie mogę ich mieć. Moi rodzice nie na widzą tych przemiłych stworzonek. Nie wiem ZUPEŁNIE dlaczego.
[...]
Nie odstawiając od początku historii będę kontynuować. Więc wstałam z niechęciom i poszłam przygotować sobie ubrania do szkoły. W naszej szkole wymagane są mundurki więc o luźnych spodniach i trampkach nie mam co marzyć. Gdy przygotowałam ubrania poszłam umyć zęby i uczesać się. Po porannej pielęgnacji ubrałam się i zeszłam na dół na śniadanie. Na dole czekała na mnie wyśmienita uczta. Były to płatki czekoladowe z mlekiem, sok pomidorowy i jabłko. Czyli mój poranny posiłek. Zjadałam szybko, pożegnałam się z rodzicami i poszłam na autobus. Był maj. Czyli było już ciepło. Wszyscy chodzili na krótki rękawek, oprócz mnie. Ja byłam w skórze i w czapce. Wiem dziwna jestem.
Po kilku minutach byłam już na przystanku. Czekałam już tam na mnie Julka. Jula to moja najlepsza przyjaciółka. Poznałyśmy się w przedszkolu. Mogę na nią zawsze liczyć. Nadjechał autobus. Wsiadłyśmy i podążałyśmy w kierunku szkoły.
O 7.33 byłyśmy na miejscu. Koło szkoły czekał na nas Wojtek - nasz kolega. Nigdy nikomu się do tego nie przyznałam, ale Wojtek mi się trochę podoba... Ma takie niebieskie oczy i czarne włosy! Boję się mu wyznać moje uczucie do niego, bo myślę, że mnie wyśmieję. Aj! Aż poczułam motylki w brzuchu!
Pierwszą lekcją była matematyka mój ulubiony przedmiot. Dzisiaj mieliśmy 5 lekcji, bo był piątek. Lekcje szybko minęły. Po ostatniej lekcji czyli francuskim podążyłam w kierunku szatni. Był tam również Wojtek, który od chwili ujrzenia mnie zaczął rozmowę.
- Hej jak tam?
- A tam, wszystko ok - odpowiedziałam.
- No to dobrze.
I skończył się nasz dialog. Wyszłam z szatni i poszłam prosto do domu.
[...]
Nie odstawiając od początku historii będę kontynuować. Więc wstałam z niechęciom i poszłam przygotować sobie ubrania do szkoły. W naszej szkole wymagane są mundurki więc o luźnych spodniach i trampkach nie mam co marzyć. Gdy przygotowałam ubrania poszłam umyć zęby i uczesać się. Po porannej pielęgnacji ubrałam się i zeszłam na dół na śniadanie. Na dole czekała na mnie wyśmienita uczta. Były to płatki czekoladowe z mlekiem, sok pomidorowy i jabłko. Czyli mój poranny posiłek. Zjadałam szybko, pożegnałam się z rodzicami i poszłam na autobus. Był maj. Czyli było już ciepło. Wszyscy chodzili na krótki rękawek, oprócz mnie. Ja byłam w skórze i w czapce. Wiem dziwna jestem.
Po kilku minutach byłam już na przystanku. Czekałam już tam na mnie Julka. Jula to moja najlepsza przyjaciółka. Poznałyśmy się w przedszkolu. Mogę na nią zawsze liczyć. Nadjechał autobus. Wsiadłyśmy i podążałyśmy w kierunku szkoły.
O 7.33 byłyśmy na miejscu. Koło szkoły czekał na nas Wojtek - nasz kolega. Nigdy nikomu się do tego nie przyznałam, ale Wojtek mi się trochę podoba... Ma takie niebieskie oczy i czarne włosy! Boję się mu wyznać moje uczucie do niego, bo myślę, że mnie wyśmieję. Aj! Aż poczułam motylki w brzuchu!
Pierwszą lekcją była matematyka mój ulubiony przedmiot. Dzisiaj mieliśmy 5 lekcji, bo był piątek. Lekcje szybko minęły. Po ostatniej lekcji czyli francuskim podążyłam w kierunku szatni. Był tam również Wojtek, który od chwili ujrzenia mnie zaczął rozmowę.
- Hej jak tam?
- A tam, wszystko ok - odpowiedziałam.
- No to dobrze.
I skończył się nasz dialog. Wyszłam z szatni i poszłam prosto do domu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)