niedziela, 3 marca 2013

Forever Love - Cz. 3 Rozdział 1

Stanęłam przed Wojtkiem bez ruchu. Mój mózg przesłał już informacje co mam powiedzieć do ust, te jednak nadal były zamknięte i nic nie mówiły. Boję się, moje myśli uciekają. On się odwraca, co mam robić? Nie mogę uciec, wyśmieją mnie. Za mną czeka Julka, mam poważną minę i nie chce żebym uciekła. Zbieram się na odwagę, powoli otwieram usta i wypowiadam słowa następujące...

- Wojtek! Co ty... Tutaj nie dokończyłam zdania. Czułam jak palę się ze wstydu. Wojtek stoi prze de mną i patrzy się w moje piwne oczy, a ja w jego błękitne. Moja sympatia do Wojtka urosła w tym momencie chyba z 50 %. Nie wiem co mam robić, próbuje się jakoś wykręcić z tej nieprzyjemnej sytuacji. Czuję, że to już za późno. Zostałam skończona...
Po kilku sekundach milczenia z ust Wojtka wydobyły się pierwsze słowa naszego dialogu. Odwróciła się na dosłownie sekundę do Juli. Jej mina mówiła coś takiego " Nie poddawaj się! Postaw na swoim Olka! ". Przemówiła do mnie. Nagle odezwał się Wojtek:

- Jej, Ola co się stało?
- Heh, to raczej co tobie się stało?
- Nie rozumiem. O co ci chodzi?
- O te twoje głupie żarty z liścikami, o to mi chodzi!
- Jakie liściki?! 
- Te co wrzuciłeś dzisiaj mi do skrzynki pocztowej!
- Jak je mogłem wrzucić, jak po grypie byłam dzisiaj pierwszy raz w szkole?

Tutaj zamarłam. Teraz wiedziałam, że to nie on. Jaka ja byłam głupia! Jak mogłam go o to oskarżyć?! Czuje się podle...

Łzy zaczęła mi się wylewać z oczu. Uciekłam. I tak wyszłam na tępą idiotkę. Poprosiłam Julkę, żeby poszła do domu. Powiedziała jedynie " rozumiem ". Umówiłyśmy się na rano na przystanku. Julka poszła do domu, a ja uciekłam gdzie pieprz rośnie. Czułam się bardzo upokorzona. Nie zauważyłam, że za mną pobiegł Wojtek. Po kilku sekundach mojej ucieczki usłyszałam " Olka! Olka! ". Obejrzałam się za siebie i taka byłam nieostrożna, że nie zobaczyłam wielkiego przepaści prze de mną. Osiedle na którym mieszkam mieści się na bardzo wysokim wzgórzu. Na dole jest centrum Lublina. Wracając do tematu, byłam tak nie ostrożna, że spadłam z tego wzgórza. Na moje szczęście spadłam na trochę miejsce wzgórze. Obok mnie przejeżdżały samochodu osobowe. Nikt się nie zatrzymał  i mi nie pomógł. Powoli zamykały mi się oczu, czułam, że to już koniec.
Wojtek dopiero po kilku chwilach zorientował się, że jakiś człowiek leży na wzgórzu. Wkurzony pobiegł maleńką dróżką prowadzącą na małe wzgórze. Gdy zobaczył tam mnie, prawię całą we krwi, zaczął płakać. Po chylił się na de mną i już chciał mnie chyba pocałować. Pochylił się mocniej i zaczął mnie całować. Coraz namiętniej, czułam, że ktoś jest blisko mnie, czułam, że jestem bezpieczna. Wojtek przestał mnie całować. Ja delikatnie zaczęłam otwierać oczy. Widziałam wszystko rozmazane. Ledwo, ale jakoś zaczęłam rozmowę z Wojtkiem:

- Wojtek, zadzwoń po pogotowie!
- A! Już, już dzwonię! Wytrzymaj, Olka nie rób mi tego...

Pogotowie przyjechało po 15 minutach. Zabrali mnie do ambulansu. Wojtek pojechał ze mną. Po kilku minutowej reanimacji, odzyskałam przytomność. Okazało się, że mam złamaną rękę i muszę zostać tu 2 dni. Lekarz, powiedział że moi rodzice będą tu za 1,5 godziny. Wolny czas mogłam podzielić z Wojtkiem. 

- Dziękuję, że mnie uratowałeś - zaczęłam rozmowę.
- Nie dziękuj.
- Wojtek, jak byliśmy na wzgórzu to ty mnie pocałowałeś?
- Ja? Nie, nie! Musiało ci się coś przyśnić, jesteśmy tylko przyjaciółmi. - odparł śmiejąc się.
- No cóż ...
- A...? Podobało ci się to we śnie?
- Heh, tak trochę...

Wojtek uśmiechnął się, a ja razem z nim.

- Wojtek, przytulisz mnie?
- Ym.. Spoko!

Wojtek mnie namiętnie przytulił. Czułam się jak w niebie. Teraz wiem, że się w nim zakochałam. Teraz to czuję! Wiem, że Wojtek kłamał z tym pocałunkiem. Też bym tak zrobiła. Ale zrobił to, pocałował mnie! Czuję się jak w niebie! 

Te 1,5 godziny szybko minęły i Wojtek musiał już iść. Pożegnałam z nim się, dając mu symboliczny całus w policzek. Powiedziałam Dziękuje i wyszedł. Kurcze! Tęsknię za nim! Nie wiem jak przeżyję tę noc bez niego...

2 komentarze:

  1. Tu też dość często powtarzasz słowa: Wojtek, wzgórze, całował. I przez to powtarzanie to trochę nie miało sensu i źle się czytało. Jak przedtem pisałam to tylko moja opinia i nie musisz się z nią zgadzać :) Ale powodzenia w pisaniu :}

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuje, na pewno poprawie te błędy :D

    OdpowiedzUsuń